Witam serdecznie.
Niepokonani? Zawod tancerza na pewno do nich nalezy. A ja zawod tancerza posiadam. A raczej staram sie. Daze do celu uparcie. To walka kazdego dnia. Walka z samym soba. Z wlasnymi slabosciami, z wlasnym cialem. Bol jest nieuniknionym towarzyszem tancerza. Istnieja jednak tez pewne zasady. Po pierwsze: nie wazne ile razy upadasz, wazne ile razy wstajesz i po drugie znane: co Cie nie zabije, to Cie wzmocni. Trzymanie sie ich, to polowa sukcesu. Treningi to pot, bol i czesto lzy. Tylko czy pozniejszy efekt nie jest cudowny?